Wszystko to dzięki błyskawicznej weryfikacji tożsamości i ekspresowej realizacji przelewu pożyczki

Takie historie też się zdarzają – opowiada Asia. Niewiele myśląc, poszłam do dziekana, udało mi się z nim porozmawiać, opowiedzieć historię chłopaków. Z uniwersytetu dostawaliśmy paczki na święta, oni przyjeżdżali w mikołajkowych czapkach. Pamiętam rodzinę – była ich szóstka. Z weekendu u rodziców wraca Dominika – jest w ciąży. Emilka – wykorzystywana seksualnie przez ojca, która nie mogła sobie poradzić z tą traumą – dzisiaj mieszka w domu pomocy społecznej. - Teraz w dobie internetu, Facebooka, łatwiej utrzymać kontakt z wychowankami, wiemy, co się u nich dzieje, ale też wracają do nas ci, którzy przed laty się z nami żegnali. Ja z dziewczynami na maraton filmowy – mówi Ania. - U nas to normalne, pełna integracja, skoro całą niedzielę spędzam w pracy, to dlaczego nie miałabym zabrać tutaj mojego syna – tłumaczy. Ostatnio pewna psycholog powiedziała, że to, kim będziemy w dorosłym życiu, w dużym stopniu zależy od tego, kogo spotkamy na swojej drodze. Rodzice nie potrafili zająć się szóstką rodzeństwa – matka nadużywa alkoholu, ojciec na lekach psychotropowych, on – ofiara przemocy w rodzinie. Dzieci jest mniej, niż było kiedyś. Historia tej rodziny to trochę przekrój historii ich wszystkich. Wiele jest historii z happy endem, są jednak też i te smutne. - Zaczęłam pracę zaraz po studiach, wówczas w domu dziecka było dużo starszej młodzieży. Łzy mi leciały ze wzruszenia – mówi Iza. Chłopak bardzo chciał iść na studia. Z tym miejscem się utożsamiają, tu mają swoje korzenie. Dyrektorka zastanawia się, co stanie się z młodszymi dziećmi. Może dobrze, że robi się ciemno, nie widać przynajmniej szarości, połatanych w ścianach dziur. Placówka nie jest już instytucjonalna, nie ma wielkiego gabinetu dyrektora, sekretarki, księgowej, intendentki, sprzątaczek. Ola, która zawsze potrafiła walczyć o swoje, trafiła z młodszą siostrą – Dorotą, z domu dziecka do rodziny zastępczej. Piątka trafiła do nas, najmłodsza dziewczynka poszła do rodziny zastępczej. Jest też Patryk, który dzwoni z więzienia do domu dziecka. I zapach, jak po jeszcze niewywietrzonym obiedzie. Wielu z nich mówi, że nie zamieniłoby pobytu w domu dziecka na nic innego. Michał się świetnie uczył, matka alkoholiczka – nauczycielka, poszła w świat, on szukał jej przez wiele lat różnymi sposobami, nie udało się – wspomina Ania. - W sumie, uratowała mu życie, gdyby nie ona, nie wiadomo, gdzie by skończył – mówi Ania - dyrektorka. Mrok, oczy trzeba przyzwyczaić do braku światła w korytarzu. Jej brat – Franek, zapowiada, że za tydzień nie jedzie do domu, bo przecież ma mecze, poza tym trener obiecał ich zabrać na spotkanie z piłkarzami Arki Gdynia. W dużym, przestronnym pokoju z telewizorem siedzi dyrektorka placówki - w dresach, bluzie - „po domowemu”, przegląda jakieś papiery, rozmawia z młodszą dziewczyną. - Pamiętam Boże Narodzenie, przyjechał do nas jeden z wychowanków i składając mi życzenia, powiedział: „Ja pani bardzo dziękuję, bo to wszystko, co mam, to dzięki pani” - wspomina dyrektorka. Ola ma stały kontakt z rodzeństwem, oprócz Doroty, z którą była w rodzinie zastępczej.

Mówią: „Tu był mój dom, dom rodzinny”. Nie wstydzą się tego, skąd pochodzą. Nigdy nie wiedziałyśmy, co przyniesie nam kolejny dzień z Patrykiem. Czy interwencję policji, czy jakąś bójkę, czy może znowu ubierze się w garnitur i przyjdzie którejś z nas się oświadczyć. Jak własny sukces, czasami porażką – bo nie udało im się pomóc. Według rozporządzenia, w placówce nie może znajdować się więcej niż czternaścioro. Traktują te dzieci jak własne. Chociaż jest niedziela, ona ma dyżur od szóstej rano, do osiemnastej. Mówią, kim są, co robią, gdzie mieszkają. Dzisiaj obaj mają rodziny, pracują, życie ułożyło im się szczęśliwie i nadal wracają do domu dziecka. Chowała Oli książki, gasiła światło, a jak to nie pomagało – wykręcała żarówki, byleby ta nie mogła się uczyć. Powiedział: „Proszę się nie martwić opłatą, tylko złożyć dokumenty, chłopcy są już przyjęci, tylko niech im pani jeszcze tego nie mówi”. Mogli się spotykać z siostrą tylko na dworze, później w określonych dniach i godzinach, aż w końcu przestali tam chodzić, czuli się niemile widziani, niechciani. - Ich matka mówi, że ona już swoje wychowała, czyli oddała do nas – wspomina Iza. Na miejscu okazało się, że chłopaki myślą o jeszcze jednym kierunku, ale nie mieliśmy pieniędzy na złożenie dokumentów na inny wydział.

// // Trailer

. - Media robią dużą krzywdę domom dziecka, utrwalają stereotyp patologii, agresji, złych dzieci i młodzieży. Razem z Przemkiem – kolegą z pokoju postanowili studiować w Gdańsku. Bank Pekao I Oddział w Puławach. Słucham, jak wymieniają daty urodzin dzieci, konkretne dni i rok ich przyjęcia do domu dziecka. Był wzruszony, że dzieciaki z domu dziecka chcą studiować, że chcą się uczyć, tym bardziej zależało mu na tym, by im pomóc. Była podle traktowana, okazało się, że kobieta była o nią zazdrosna, o to, że się uczyła lepiej od jej biologicznej córki. - Przychodzą całe rodzeństwa, jest ich czworo, czasami sześcioro. Kupował im ciuchy, przyjeżdżał z nimi do domu dziecka, zabierał na sympozja. Ona taka zaskoczona, zdezorientowana, a on tak dumnie pokazywał jej „swój dom”. - One mają tu swoje życie – mówi Asia. Stać ich było jedynie na kupno zupki chińskiej – mówi Asia. To go zgubiło, za nić sympatii był w stanie zrobić wszystko.. Znają rodziców, bo tylko nieliczne dzieci są biologicznymi sierotami. Pamiętam doskonale dwóch chłopaków – Michała i Przemka, byłam raptem pięć lat starsza od nich. - Ograniczenie bezcelowych etatów zatrzymało pieniądze dla tych dzieci. Jeden z wychowanków już jako dorosły – powiesił się, prawdopodobnie wdał się w szemrane interesy. To syn Ani woła ją, żeby w czymś pomogła, bo bawią się razem z Karolem, wychowankiem domu dziecka. Wszystko to dzięki błyskawicznej weryfikacji tożsamości i ekspresowej realizacji przelewu pożyczki. - Dostałam od dyrektora pieniądze na opłatę rekrutacyjną i pojechałam z nimi złożyć dokumenty. dzieci, kiedy zamykały się drzwi od pokoi, nie wiedziałyśmy, co się za nimi dzieje, nie miałyśmy dostępu do ich świata. Nie było nawet papieru toaletowego, brakowało wszystkiego. Należy w nim podać bezbłędne i prawdziwe informacje. W pewnym momencie słyszę: „Mamo”.

Na Księżyc - Jak Europa poleci na Księżyc?

. Ania została z nami do końca rozmowy, choć zrobiło się naprawdę późno. Jednak żal, że ich rozłączyli pozostał. Jeździmy z nimi na basen, do kina. Kiedy już się usamodzielnił, wziął nawet na siebie winę za jakiś rozbój… Dziś siedzi w więzieniu, dzwoni, pisze, prosi o paczkę na święta, bo nie ma mu kto przysłać, więc my się zrzucamy. Uciekała z nim przez pola, gdy chcieli je odebrać… Nie udało się jej pomóc. Dalej jest już lepiej, choć budynek stary, stare drzwi, ościeżnice, ale jasno, przyjemniej, choć nadal mało przytulnie, to nie to samo, co ciepły i zadbany dom. Nie wiesz, co cię spotka za drzwiami. Zmniejszenie liczby podopiecznych sprawia, że wszyscy mają ze sobą kontakt, że czują się trochę jak jedna wielka rodzina, każdy za każdego jest odpowiedzialny. Iza pamięta, jak wykradały sobie nawzajem różne rzeczy – kosmetyki, ciuchy. Nie wyobrażają sobie inaczej. To był taki as, że potrafił nawet sprzedać obcej osobie drewno, które należało do nadleśnictwa. Często opowiadałam o studiach, o życiu studenckim. Dziewięcioletnia wówczas Ola poszła sama do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i powiedziała, że nie chce być w tej rodzinie. Jeden z byłych wychowanków pracuje w hurtowni, przekazał dzieciom trzy palety zabawek, w życiu w domu dziecka aż tyle ich nie było… - mówi Ania. Opiekował się nimi całe studia, byli w jego grupie seminaryjnej.

SŁAWOMIR - Miłość w Zakopanem (Official Video Clip NOWOŚĆ 2017)

. - Dorota ostatecznie także trafiła do domu dziecka, później na leczenie odwykowe, ćpała, nadużywała alkoholu, urodziła dziecko, któremu dawała do picia piwo. Na początku rodzeństwo ją odwiedzało – była w tym samym mieście, ale kobieta z rodziny zastępczej zaczęła im robić problemy. Najstarsza z rodzeństwa – Ola, ma męża – zresztą wychowanka tego samego domu dziecka, jest mamą dwójki dzieci, na wakacje zabiera rodzeństwo do siebie. Asia wspomina, jak dzieciaki dostawały przeterminowaną czekoladę, stare gumy. Pokój, w którym mieszkał, swoje miejsce na stołówce.

NieOkiemZnani - Zaniedbana to do domu (Official Video 4K)

. Dziecko trafiło do rodziny zastępczej. Wszystkie trzy przytakują, że coraz więcej dzieci wychodzi z domu dziecka i świetnie sobie radzi w dorosłym życiu, mają rodziny, są świetnymi ojcami, fantastycznymi matkami. Potrafi zadzwonić i spytać: „Ania, jaką książkę polecasz, bo stoję w księgarni i nie wiem, co wybrać”. Kiedy chłopcy skończyli studia, do ówczesnego wówczas dyrektora domu dziecka przyszedł list gratulacyjny, bo Michał okazał się najlepszym studentem na roku. Przywozi rodzeństwu słodycze – dwóm siostrom z umiarkowanym upośledzeniem. - Franek powiedział, że na wieś do rodziców na pewno nie wróci, choć tęskni, mówi o nich. Tam skończyła szkołę, poznała Rafała, czekała, aż on wyjdzie z poprawczaka. Jest na przykład taki Piotrek – mieszka w Warszawie, pracuje, ma syna. Mówi, że jak tylko wyjdzie, to od razu do nas przyjedzie. - Pamiętam, jak jeden z chłopców przyjechał do placówki ze swoją narzeczoną. Dzieci z tego domu dziecka, mają duże szanse na dobre życie. Przyjeżdżają do nas w drodze na urlop, ze swoimi dziećmi, żonami, mężami. Oboje wyprowadzili się za granicę, dobrze im się żyje. Obwiązywała sobie kabel wokół szyi i groziła mężowi, że jeśli Ola zostanie u nich w domu, to ona się powiesi. Trzeba być prawdziwym twardzielem, żeby móc tam pracować

Märkused