A że jak się pożycza to trzeba oddać a Wandoo n a tym zarobić musi to proszę się nie dziwić

To marka, której samochodami w ostatniej dekadzie jeździłem najczęściej. Żył pan w czasach, w których do Polski sprowadzało się sporo aut z Niemiec. Dziś ściga się w rajdach samochodowym, zawsze jeździł szybko, ale przynajmniej był bardzo dobrym kierowcą. Import aut z Niemiec, Belgii czy Holandii pozostaje do dzisiaj, ale, ale fakt – w znacznie mniejszej skali, kiedyś było to na porządku dziennym. Dzisiaj patrząc na mojego syna, który zjeżdża bardzo szybko, łapię się za głowę. A jak ktoś jeździ mniej, ma mniej doświadczenia, więc trudno narzekać, że jedzie wolno. Nie tak jak w bloku, że kupujesz mieszkanie, masz parking podziemny i wyznaczone miejsce. Choć jak się z nim jeździło, trudno było się nie spocić. Przyszedł do szatni, dosadnie powiedział, że to jego miejsca i nikt ma tam nie stawać. Nie były połączone na przykład z numerami na koszulkach. Żeby przez przypadek szybko nie zmieniło ono właściciela. Przykład Tomka Magdziarza, z którym grałem w Warcie. Poza tym, Poznań jest miastem studenckim. Od tego momentu jeżdżę tylko i wyłącznie niemieckimi markami, wyjątek stanowi Ford, ponieważ moja akademia ma podpisaną umowę z Ford Bemo Motors, dzięki czemu korzystamy z tej marki samochodów. Lubię, jak auto jest sprawne. Jeden raz, drugi, trzeci, ale w pewnym momencie na miejscu parkingowym stanął mu ktoś inny. Wiadomo, o jakich czasach mówimy – zagranicznych marek na polskich ulicach raczej nie było, przeważały Polonezy i Fiaty. Niedziela, wyczyszczone auto, wolna jazda – to często charakteryzuje tych, który wsiadają za kółko tylko od czasu do czasu. Pierwszego kupił mi tata, ale już drugiego pozyskałem za swoje zaskórniaki. Słowem: zimówki możecie mieć za darmo. Bo nie ma nic gorszego od samochodu, którego spotkała awaria. Przynajmniej nikomu nie zagraża. Otworzyłem bagażnik, wsadziłem worek ziemniaków, by przód opadł na dół. Kolega, który zaparkował, odpowiedział, że u nas jest tak, że nikt nie ma przynależnego miejsca. Raz złapałem gumę na autostradzie, całe szczęście, że dwieście metrów przed stacją benzynową, więc jakoś dojechałem i jakoś wszystko naprawiłem. Staram się jeździć płynnie, a nie przyśpieszać, żeby za chwilę gwałtownie zahamować. Masz więcej pieniędzy, chcesz kupić lepsze auto. Pojawiały się takie głosy, ale powiem szczerze, że zatłoczone drogi nie miały aż tak wielkiego wpływu na tę zmianę. Ale też nie przesadzajmy, oprócz tego, że samochód jest cały czarny, nie ma więcej dodatków, więc wielkiej filozofii, by wszystko zmienić, nie było. Ale jeden z piłkarzy ubzdurał sobie, że musi parkować na takim miejscu, jaki ma numer na koszulce. A że jak się pożycza to trzeba oddać a Wandoo n a tym zarobić musi to proszę się nie dziwić. Generalnie, Wielkopolska jest położona blisko granicy.

Kobiet i aut się nie pożycza -

. Nie było pieniędzy na autokary i hotele. Hej, motoryzacyjne świry, wracamy do was z trzecim odcinkiem naszej serii powstającej przy współpracy z firmą Uniroyal, w której rozmawiamy z piłkarzami o ich pasji związanej z samochodami. Miałem tylko krwiaka na mięśniu czworogłowym, ale trzy dni później zagrałem mecz i strzeliłem gola, więc wypadek nie odbił się ani na mojej psychice, ani na stanie zdrowia. W życiu przejechałem tak wiele kilometrów, że trudno, żebym nie czuł się w aucie swobodnie i bezpiecznie. Typowo sportowa limuzyna, trochę ją przerobiłem. Buduje się coraz mniej dróg, a przybywa aut. „Przyjedź do Polski, bo twoja auto już tam stoi”. Ten, który tak bardzo dbał o swoje miejsce wziął klucz i porysował koledze z drużyny samochód. Kiedy grałem w Greuther Furth, mieszkałem pod Norymbergą. Zwalnia, bo wie, że trzeba uważać. Okazało się, że wszystkie dwieście samochodów, które tankowały na tej stacji tego dnia, miały podobny problem. Każdy parkował tam, gdzie chciał. A jeździliśmy często, bo grają w Warcie, docieraliśmy na mecze samochodami. Często przyjeżdżał do mnie kolega, który ze Stuttgartu woził auta, a u mnie robił pit stop. Dzisiaj też przykładam wagę do tego, czym jeżdżę, choć im jestem starszy, tym w większym stopniu stawiam na wygodę i bezpieczeństwo niż szybkość czy buczenie silnika. Na klubowym parkingu były wydzielone i ponumerowane miejsca, lecz nikt nie zwracał na to uwagi. Jedni lubią jeździć, drudzy jeżdżą tylko wtedy, kiedy muszą. Często jeżdżę, robię bardzo dużo kilometrów rocznie. Jest cała czarna, włącznie z szybami. Dużo mówiło się o tym, że niemieckie auta ginęły. Musiałbym wzywać pomoc drogową, czekać, tracić czas. Dziś wiem, że najważniejsze w trudnej sytuacji jest to, by zachować zimną krew, przewidzieć przebieg wydarzeń i zawsze zdawać sobie sprawę z tego, że moment nieuwagi może kosztować nas życie. Każdy człowiek z biegiem lat dorasta do pewnych rzeczy. Chyba jeden z pierwszych, który pojawił się w Poznaniu, gdy przyjeżdżałem do miasta. Przecież przy większości dróg krajowych są drzewa, trzeba uważać. Chciałem uchylić przednie okno, wypadło mi całe. Musiał przeprosić i zapłacić sporą karę. Wadliwe, co chwilę nawalało, aż w końcu mi je ukradli. Największe korki są w okolicach mostów nad Wartą, ale fakt – mówimy o problemie, który nierzadko paraliżuje całe miasto. Każde auto się czymś wyróżniało. Wyglądał jak rakieta, która za chwile ma wystartować. Nie będę jednak ukrywał, mam sentyment do Audi. Typowe auto sportowe, dwudrzwiowe. To był jeden większy wypadek, a tak nie miałem nawet mniejszych stłuczek. Nie będę podawał nazwy, żeby nie robić antyreklamy. Innym razem zatankowałem na stacji benzynowej w Poznaniu. Dwuosobowy Cabriolet ze sztywnym dachem. Generalnie, wydaje mi się, że to problem każdego większego miasta. Wydało się, że sytuacja rozeszła się po kościach, ale pewnego dnia się powtórzyła. Następnie holowanie do warsztatu, sprawdzanie, co mogło być powodem. Gdy byłem nastolatkiem, samochody nie jeździły tak szybko jak dzisiaj. Zjadł, wyspał się i ruszał do Polski. Wpadłem w poślizg i do rowu. Cóż, chyba ktoś u góry nade mną czuwał. Wiadomo, to podoba się kobietom. Czytałem, że musiał pan zrezygnować z Audi, uznając, że nie ma sensu jeździć takim samochodem po tak zatłoczonych drogach. Całe życie jeździłem na nartach. Wszystko zależy od tego, ile kilometrów przejadę. Emocje był już przed meczem. Staram się jeździć do momentu, w którym zaczynają się awarie. Moja wina plus brak doświadczenia. Wiadomo, jak to było – bagażnik z przodu, silnik z tyłu. Bzdura, uważać trzeba zawsze. Zacząłem od Maluchów, później były Hondy. Początkowo myślałem, że mówienie o wodzie było plotką, ale to była prawdziwa przyczyna. Jak ktoś zarobił, to niech korzysta, ale wiadomo – dużo zależy od osobowości. Generalnie dbam o auta, przyzwyczajam się do nich, staram się ich nie pożyczać. Zanim wyjechałem do Niemiec, jeździłem różnymi autami. Dziś jeżdżę bezpieczniej, dostosowuję prędkość do warunków, które mnie otaczają. Jak przyjechałem, musiałem troszkę pojeździć po Poznaniu, żeby wszyscy zobaczyli, że to moje auto. Ale do nikogo nie można mieć pretensji. O ile w okresie wakacyjnym jest spokój, o tyle od października co drugi student przyjeżdża do miasta autem. Dziś jeżdżę zdecydowanie wolniej, bo wiem, jakie mogą być konsekwencje, gdy się przewrócę. Kupiłem je w Polsce, wysłałem na lawecie do Kempten do firmy samochodowej, która dokonała tuningu. Mamy bardzo popularną giełdę samochodową, przyciągającą ludzi z całej Polski. Dlatego samochód, według mnie, przede wszystkim musi być wygodny, więc zamawiając auto, bardzo dużą uwagę przywiązuję do siedzeń. Były jeszcze Mercedesy i BMW, a pierwszy był wspomniany Maluch. I tak samo jest z samochodami. A przecież kiedyś też tak jeździłem. I rzeczywiście, auta na niemieckich numerach ginęły.

Katarzyna Barczyk-Matkowska on Instagram: …

. Potem wsiadłem w samolot, wraz z tablicami rejestracyjnymi, poleciałem do Monachium Firma wysłała po mnie swój samochód, przejechałem kolejne sto kilometrów tylko po to, żeby odebrać swoje auto, które przecież kupiłem w salonie w Poznaniu. Brak wyobraźni, niedostosowanie się do warunków. Byłbym nieszczery, gdybym powiedział, że nikt nigdy nie jechał moim samochodem, bo zdarzały się takie przypadki. Dzięki temu rzadko spotykam się z tym, że ktoś wsiada ze mną do auta, a po przejażdżce wysiada zdenerwowany i spocony. Poznań nie jest rozległy, wydaje się bardzo zbity. Szczególnie u młodych ludzi, którzy myślą, że jak mają ileś tam koni pod maską, to mogą wszystko. Polscy piłkarze zarabiają coraz większe pieniądze, zaczynają do lepszych aut. Staje się spokojniejszy, bardziej zdystansowany. Dla nastolatka wówczas bardzo komfortowy, przede wszystkim łatwy do prowadzenia. Kiedy byłem mały dzieckiem, rodzina posiadała jedno auto. Magdziarz lubił prowadzić, więc był kierowcą. Pewnie dlatego zjeżdżało do nas tak dużo aut. A wyglądało to bardzo źle, do tego nie miałem zapiętych pasów i znalazłem się na tylnym siedzeniu.

Jak byłem mały, to myślałem, że. - Forum …

. Wracałem z treningu, trasa Kórnik-Poznań, środek drogi, wokół pełno samochodów. Potem był jeszcze Mercedes SLK, kiedy grałem w Herthcie. Ścisłe centrum jest wyłączone z ruchu, wjechać autem nie można, ale w innych miejscach trzeba sobie jakoś radzić. Wlewając takie paliwo do baków, wszystko dostawało się do wtrysków, przez co komputer blokował samochód i nie mogłem jeździć. Znany kawał, który chodził w Niemczech o biurach podróży proponujących przyjazd do naszego kraju. Za to mi zdarzało się wysiadać od kogoś, wcześniej – pół żartem, pół serio – modląc się o to, żebyśmy dojechali na miejsce. Jakbyśmy przejechali się po wszystkich parkingach klubów Ekstraklasy przed treningiem pierwszego zespołu, trafilibyśmy na naprawdę ciekawe samochody. Ujechałem kilkaset metrów i auto stanęło. Piłkarze zdają sobie z tego sprawę i tak to funkcjonuje. Jeżeli kupuję samochód, staram się zrobić wszystko, by wyróżniał się on spośród tych samych modeli. Ferratum działa 24 godziny na dobę. Krok po kroku nabierałem doświadczenia. Siłą rzeczy ilość samochodów rośnie. Od kilkunastu lat kupuję praktycznie nowe samochody. W jednym z maluchów miałem wymieniany resor z przodu i nie wiem, jak do tego doszło, ale samochód miał przód zdecydowanie wyżej niż tył. Zacząłem od wspomnianego Malucha, ale wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Gdyby nie to, byłoby nieciekawie, bo sytuacja miała miejsce w Niemczech, gdzie – jak wiadomo – zmieniać koła na autostradzie nie można. Miał pecha, że parking był monitorowany. Dziś się wszystko zaciera, ale kiedyś różnica była widoczna. Prędkość zawsze powinna być dostosowana do warunków, bo wypadek, o którym mówiłem, był spowodowany tym, że pogoda była zła, a ja jechałem zbyt szybko.

Dzisiaj mamy coraz szybsze auta. Ważne, żeby zdawać sobie sprawę, że nie każda droga jest do tych aut dostosowana tak jak na przykład w Niemczech. Pamiętam, jak pierwszy raz przyjechałem na urlop z Niemiec Mercedesem na niemieckich numerach

Märkused